niedziela, 4 marca 2012

Żyję, ale jest coraz gorzej

A lekarz nie odbiera telefonu :/
Potrzebuję na cito recepty na jakąś dobrą cefalosporynę i dodatki... Sama sobie przecież nie wypiszę.

niedziela, 26 lutego 2012

Po nocy

Przeżyłam. Mniej ciągnie, ale komfortowo nie jest.
Teraz jakoś muszę wytłumaczyć swojemu lekarzowi, że wracam do leczenia. Zdziwiony nie będzie, bo wie, że wyjścia nie mam i popierał moją decyzję, ale ma prawo być zaskoczony tym, że mam już swój port, bo go nie informowałam o szczegółach ;)

sobota, 25 lutego 2012

Dopłynęłam

Boli.... Niewygodnie, jakoś dziwnie tak...

piątek, 24 lutego 2012

Port już majaczy w oddali :)

To była szybka akcja :) I gdyby nie kolejny telefon, to już jutro (hehe, właściwie dzisiaj) przed południem, miałabym założony port.
Akurat kończyło się spotkanie w sprawie funduszy europejskich, gdy zadzwonił mój telefon- to anestezjolog :) No i pytanie, czy jutro mogę :) No tak, skoro jest możliwość, to jak najbardziej skorzystam :) Po spotkaniu od razu pojechałam więc do labu, bo potrzeby jest wynik z aktualną morfologią. Wracam do domu, wypakowuję zakupy, a tu znowu telefon. Że jednak jutro nie można, ale za to sobota może być. No i na tym stanęło :)

26 lutego mam się stawić w rejestracji zabiegowej, o godzinie 9-tej. Wcześnie trochę, ale co zrobić; będę miała cały weekend na dospanie- o ile ból pozwoli.

Boję się ogromnie... Samego zakładania, bólu i ewentualnych powikłań. No i później- obsługi, ewentualnych zatorów... Całe szczęście, że M. nauczy mnie całej obsługi- będę więc niezależna :) Tyle, że M. wyjeżdża własnie na całe 10 dni na jakiś bardzo drogi kurs, więc dopiero po jej powrocie przejdę kurs obsługi portu. Trudno, to w końcu już niewiele- w porównaniu do lat bez leczenia.

piątek, 17 lutego 2012

Uda się!

Jestem po wizycie w poradni leczenia bólu. Będę miała założony port. Bezpłatnie, na NFZ. Na coś się jednak przydały te płacone latami składki i pełnopłatne leczenie, którym oszczędzałam wydatków Narodowemu Funduszowi Zagłady...

Teraz mam tylko czekać na telefon od pana doktora, bo na razie NZOZ, w którym pracuje, nie ma do końca załatwionej sprawy kontraktów w tym zakresie na ten rok... Oby to było jak najszybciej, bo weszłam własnie w najlepszy czas do leczenia- zawodowo zapowiada się spokojnie, a później lato i urlop. Mniej więcej pół roku na lajtowo.

niedziela, 12 lutego 2012

ooo

yyy

czwartek, 2 lutego 2012

ooo

ooo