poniedziałek, 23 lipca 2012

Pochylnią w dół

Ciąg dalszy mojej wędrówki na dno. Myślę, że jest coraz gorzej, że stan się jednak nie utrzymuje, tylko pogłębia. Doszłam do Niquitin 1 stopień, zmieniany co 2 dni- na początku wydawało mi się, że może coś drgnęło, ale wyszło na to, że jednak nie.
No nic, trzeba się przeprosić z exelonem... Na razie nie zaczynam, bo zapowiada się wodny urlop, a do tego słońce przez 2 tygodnie. Ale zaraz po powrocie zaczynam działać.

Jakieś 2 tygodnie temu napisałam epistołę na 21 stron- nie wiem, jak mi się to udało, natomiast wiem, do czego to doprowadziło- a no tradycyjnie już jestem nieżywa, wyssana z energii, przejechana walcem.

Boję się coraz bardziej o to, że któregoś dnia obudzę się bez pamięci albo zapomnę, gdzie mieszkam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz